AI2Expert

Jak podejść do projektu AI w swojej firmie

Ilustracja do artykułu o projektach AI w firmie

Każdy, kto prowadzi firmę, ma swoją listę rzeczy, które nie działają tak, jak powinny. Gdzieś procesy zjadają za dużo czasu, gdzieś sprzedaż nie dowozi wyników, gdzieś koszty rosną szybciej, niż powinny. Zwykle wiesz dokładnie, gdzie boli najbardziej. Słyszysz przy tym ze wszystkich stron, że AI wiele z tych rzeczy rozwiąże, i pewnie sporo w tym prawdy. Tylko pytanie brzmi: od czego zacząć.

Może jesteś na początku tej drogi i nie wiesz nawet, od której strony ugryźć temat. Widzisz kolejne narzędzia i kolejne obietnice, a coraz trudniej ocenić, co z tego ma sens dla twojej firmy.

A może masz już za sobą pierwsze podejście, które nie przyniosło tego, czego oczekiwałeś. Przez chwilę było zaciekawienie, ktoś czegoś próbował, a potem wszystko po cichu wróciło do starego trybu. Zostało wrażenie straconego czasu i pieniędzy.

Obie sytuacje są normalne. Rynek wdrożeń AI jest młody i wszyscy się go dopiero uczymy. Właściciele firm uczą się kupować takie projekty, a konsultanci uczą się je prowadzić. Nikt nie ma za sobą dwudziestu lat podobnych realizacji ani gotowej ścieżki, która pasuje do każdej firmy.

Dlatego przydaje się kilka prostych zasad. Poniżej opisuję cztery rzeczy, które warto ustalić, zanim zaczniesz pracę z zewnętrznym konsultantem albo firmą wdrożeniową: gdzie naprawdę jest problem, po czym poznacie sukces, jak się to wycenia i co dzieje się dalej. Te zasady przydadzą ci się bez względu na to, w którym miejscu jesteś. Czy dopiero rozważasz taką współpracę, czy masz już za sobą nieudaną próbę i chcesz podejść do tematu inaczej.

1. Zaczynamy zawsze od tego, gdzie jest problem w firmie

Zacznij od czegoś, co brzmi banalnie, a decyduje o całym projekcie. Jeśli zautomatyzujesz proces, który nie ogranicza dziś twojej firmy, wydasz pieniądze, wdrożysz działające rozwiązanie i nadal zostaniesz z tym samym problemem. Wyobraź sobie firmę jako rurę, przez którą płynie woda. Ta woda to twój cash flow, a celem jest zwiększenie ilości, która wypływa na końcu. Jeżeli wypływa jej za mało, zwykle dzieje się tak z jednego z dwóch powodów.

wlot popyt zator podaż wypływ cash flow
Rys. 01  rurę, przez którą płynie woda

Pierwszy to zator w środku rury. Masz klientów i zamówienia, ale firma dusi się przy realizacji. Zespół nie nadąża z obsługą, oferty wychodzą po tygodniu, twoi pracownicy zostają po godzinach, aby dokończyć pilne tematy. To jest ograniczenie podażowe. Drugi powód pojawia się wtedy, gdy rura jest drożna, ale na jej wlocie brakuje wody. Firma ma wolne moce przerobowe, wydaje się, że masz wszystko dobrze ułożone, ale po prostu brakuje zamówień. To jest ograniczenie popytowe.

Te sytuacje prowadzą do zupełnie innych projektów. Przy zatorze wdrożenie powinno usprawnić sposób dostarczania produktu lub usługi. Przy słabym dopływie powinno dotyczyć sprzedaży i pozyskiwania klientów. Właśnie od tej diagnozy dobry konsultant zacznie z tobą rozmowę. Najpierw ustalicie, po której stronie rury leży problem. Dopiero później można rozmawiać o rozwiązaniu i narzędziach, które mają sens w tej konkretnej sytuacji. Pomyłka na tym etapie kończy się zakupem sprawnego narzędzia do niewłaściwego problemu.

Dwa pytania, które warto sobie zadać na początku

Na pierwszych rozmowach z klientami korzystam z prostego testu. Ty również możesz przeprowadzić go sam, zanim spotkasz się z konsultantem. Pytanie zależy od tego, gdzie widzisz ograniczenie swojej firmy.

Jeśli masz klientów, ale nie wyrabiasz się z realizacją, zapytaj siebie: gdyby moja sprzedaż wzrosła jutro dziesięciokrotnie, co w mojej firmie pękłoby jako pierwsze?

Jeśli masz wolne moce, ale za mało zapytań, zapytaj: co musiałbym zrobić, żeby jutro dostarczyć do firmy dziesięć razy więcej potencjalnych klientów?

Najważniejsze jest słowo „pierwsze”. Każdy właściciel potrafi przygotować długą listę rzeczy do poprawy, ale taka lista nie pokazuje, od czego zacząć. Szukasz jednej rzeczy, o którą firma uderzy najszybciej. To jest jej aktualne ograniczenie, a usunięcie go otwiera drogę do dalszego wzrostu. Zapisz swoją odpowiedź i przynieś ją na rozmowę z konsultantem. Dzięki temu od początku będziecie rozmawiać o sytuacji firmy, a nie o przypadkowej liście możliwości AI.

Sposób, w jaki przychodzi ta odpowiedź, wiele mówi o tym, na jakim etapie jesteś. Jeśli wiesz od razu, co pęknie pierwsze, i potrafisz to nazwać jednym zdaniem, masz już rozpoznaną sytuację. Możesz spokojnie szukać wykonawcy, bo wejdziesz w tę rozmowę z konkretem, a nie z ogólnym pytaniem o możliwości AI.

Jeśli odpowiedź jest niejasna

Jeśli odpowiedź jest niejasna albo za każdym razem wskazujesz inne miejsce, warto się zatrzymać. Porozmawiaj najpierw z pracownikami, którzy wykonują tę pracę na co dzień. Oni zwykle widzą zator wyraźniej niż osoba zarządzająca firmą, ponieważ codziennie się o niego opierają. Wróć do tego pytania po takiej rozmowie i dopiero potem szukaj wsparcia z zewnątrz. Kilka dni zwłoki na tym etapie kosztuje znacznie mniej niż projekt zbudowany wokół niewłaściwego problemu.

Przykład, który dobrze pokazuje różnicę

Właścicielka gabinetu medycyny estetycznej przyszła z gotowym zamówieniem. Chciała agenta AI do pozyskiwania leadów, ponieważ była przekonana, że gabinet ma za mało klientów. Po kilku pytaniach zobaczyliśmy inny obraz. Leady spływały szerokim strumieniem, ale część zapisanych osób nie przychodziła na wizyty. Po pierwszej wizycie nikt nie prowadził dalszego kontaktu, więc klienci często już nie wracali.

Rura była dziurawa

Rura była dziurawa, a właścicielka chciała dolać do niej więcej wody. Każdy nowy lead wpadałby do tego samego nieszczelnego procesu. Największą wartość przyniosło rozwiązanie mało efektowne: automatyczne przypomnienia o wizycie oraz kontakt z klientami, którzy dawno nie odwiedzali gabinetu. Wystarczył zwykły mechanizm automatyzacji, bez agenta AI. Dla firmy okazał się cenniejszy niż rozwiązanie zamówione na początku.

Na rozmowie z konsultantem opisz więc problem, który widzisz. Zdanie „chcę agenta AI” kieruje rozmowę prosto do budowy agenta. Zdanie „w naszej firmie zbyt długo przygotowujemy wyceny” otwiera diagnozę procesu i pozwala wybrać rozwiązanie, które rzeczywiście może pomóc.

A co ze szkoleniami AI?

Wielu właścicieli rozważa rozpoczęcie od szkolenia. Słyszą o platformach takich jak Claude Code firmy Anthropic albo ChatGPT i Codex firmy OpenAI, więc chcą sprawdzić, czego zespół może się nauczyć i co będzie potrafił zbudować samodzielnie. To może być dobry początek. Sam prowadzę takie szkolenia i widzę, jak ważne umiejętności zostają później w firmie. Jeśli masz pracowników, którzy będą rozwijać wewnętrzne rozwiązania AI, ich wiedza może pracować dla organizacji jeszcze długo po zakończeniu zajęć.

Szkolenie i projekt prowadzony przez zewnętrznego konsultanta odpowiadają jednak na inne potrzeby. Szkolenie rozwija umiejętność korzystania z wybranej platformy lub narzędzia. Konsultant ma ustalić, jaką wartość AI może wnieść do firmy, a następnie zbudować rozwiązanie, które tę wartość dostarczy. Ta różnica pomaga zdecydować, czego potrzebujesz teraz. Jeśli wiesz już, co chcesz usprawnić, i masz zespół gotowy do pracy, szkolenie może dać mu potrzebne kompetencje. Jeśli nadal nie wiesz, gdzie leży właściwy problem i jak przełożyć go na projekt, najpierw potrzebujesz diagnozy.

Czy moja firma jest już na to gotowa?

To pytanie wraca w niemal każdej pierwszej rozmowie. Właściciele mniejszych firm zakładają, że projekty AI są dla organizacji z rozbudowanym działem IT, dużym budżetem i uporządkowaną dokumentacją. Gotowość oznacza tu jednak coś innego. Nie decyduje o niej wielkość firmy, liczba systemów ani poziom zaawansowania technicznego. Decyduje jedno: czy proces, który chcesz poprawić, ma powtarzalny przebieg. Musi istnieć zdarzenie, które go uruchamia, kolejne kroki wykonywane mniej więcej tak samo za każdym razem oraz wynik, po którym poznajecie, że zadanie zostało zakończone.

Jeśli tak to wygląda, twoja firma jest gotowa, nawet przy dziesięciu osobach i pracy na arkuszach kalkulacyjnych. Jeśli natomiast ten sam proces za każdym razem przebiega inaczej, a jego przebieg zależy od tego, kto akurat się nim zajmie, najpierw trzeba go opisać. Uporządkowanie procesu bywa wtedy pierwszym etapem projektu i dobry konsultant powie ci o tym wprost, zamiast automatyzować chaos. Automatyzacja niedopracowanego procesu daje ten sam bałagan, tylko szybciej i w ładniejszym opakowaniu.

2. Ustalacie konkretny wskaźnik sukcesu

Wiecie już, co naprawiacie. Teraz trzeba odpowiedzieć na pytanie, z którym wiele projektów AI sobie nie radzi: skąd będziecie wiedzieli, że wdrożenie się udało? Zdanie „mój zespół pracuje efektywniej” nie daje podstawy do oceny. Nie porównasz go z kwotą na fakturze ani nie obronisz za pół roku, gdy ktoś zapyta, co firma właściwie kupiła. Potrzebujesz jednej liczby, która pokaże zmianę.

Porównaj dwa sposoby opisania tego samego celu. Poprawa efektywności zespołu sprzedaży pozostaje opinią. Wzrost liczby umówionych spotkań z pięciu do dwunastu tygodniowo można sprawdzić w poniedziałek rano. Tak samo mniejsze przeciążenie zespołu brzmi dobrze, ale dopiero dziesięć godzin pracy eksperta uwolnionych w tygodniu mówi, jaki efekt ma przynieść projekt.

Pytanie, którego używam

Pytanie, którego używam do wyznaczenia takiej liczby, brzmi: który jeden wskaźnik w twoim raportowaniu musi się zmienić, żebyś uznał ten projekt za bezdyskusyjny sukces? Ważne są słowa „w twoim raportowaniu”. Najlepiej wybrać liczbę, którą już mierzysz albo możesz zacząć mierzyć od jutra. Metryka stworzona wyłącznie na potrzeby projektu łatwo staje się dekoracją, której później nikt nie sprawdza.

Zapisz, gdzie jesteś dzisiaj, zanim cokolwiek ruszy

Jest w tym jeden haczyk, na który sam kiedyś wpadłem. Zespół przyzwyczaja się do nowego sposobu pracy w ciągu kilku tygodni. Po miesiącu nikt już dokładnie nie pamięta, ile czasu ta sama czynność zajmowała wcześniej. Nowy proces staje się codziennością, a dawny ból znika z pamięci.

Dlatego przed wdrożeniem zapisz stan początkowy. Ile trwa dziś przygotowanie jednej oferty? Ile leadów tygodniowo otrzymuje odpowiedź? Ile wizyt nie dochodzi do skutku? Ile godzin ekspert poświęca na ręczne przepisywanie danych? Bez takiego punktu odniesienia nie udowodnisz poprawy ani sobie, ani osobom zaangażowanym w projekt. Zostanie poczucie, że jest lepiej, oraz faktura, której zwrot trudno ocenić.

Dlaczego ten wskaźnik leży także w interesie konsultanta

Konkretny wskaźnik chroni obie strony. Tobie pozwala ocenić, czy zapłaciłeś za zmianę, która rzeczywiście zaszła. Konsultantowi pozwala pokazać efekt dobrze wykonanej pracy i rozliczyć projekt według wcześniej uzgodnionych zasad. Wybór wykonawcy to w dużej mierze kwestia zaufania, a zaufanie trudno zbudować na deklaracjach. Ten temat daje ci prosty sposób, żeby je sprawdzić.

Jeśli konsultant sam naciska na wybór wskaźnika i zapisanie stanu początkowego, daje ci ważny sygnał. Myśli o wyniku, za który będzie odpowiadał, rozumie biznesowy cel wdrożenia i chce pracować na liczbach dostępnych w twojej firmie. Takiej osobie warto poświęcić więcej czasu, ponieważ podchodzi do tematu tak, jak należy.

Gdy pierwsza rozmowa zaczyna się od prezentacji narzędzia, a temat pomiaru w ogóle się nie pojawia, najpewniej kupujesz funkcje i ekran demo. Nadal nie wiesz wtedy, jaki wynik ma się zmienić po wdrożeniu. Możesz sprawdzić to sam, jeszcze zanim podejmiesz decyzję. Zapytaj wprost, po czym wasza współpraca zostanie oceniona za pół roku. Odpowiedź na to jedno pytanie powie ci o wykonawcy więcej niż całe jego portfolio.

przed rozmową o pieniądzach

3. Wycena, czyli jak dziś wycenia się projekty AI

Kiedy szukamy kogoś do wdrożenia, zwykle zaczynamy od stawki godzinowej. Pytamy, ile konsultant bierze za godzinę i ile godzin zajmie cała praca. Przy pierwszym, mniejszym projekcie albo etapie rozpoznawczym taki model bywa rozsądny. Ustalacie stawkę i limit godzin, więc obie strony wiedzą, na czym stoją. Konsultanci oraz firmy z większym doświadczeniem coraz częściej proponują również inny sposób rozliczenia. Dobrze znać jego logikę przed rozmową o pieniądzach, bo cena wynika w nim z wartości projektu, a nie z liczby godzin zapisanych w arkuszu.

Dlaczego godziny przestają wystarczać

Model godzinowy tworzy prostą sprzeczność: wykonawca zarabia więcej, gdy pracuje dłużej. Wyobraź sobie dwóch konsultantów, z których każdy kosztuje 400 zł za godzinę. Pierwszy ma za sobą pięć podobnych wdrożeń i gotowe komponenty, dlatego kończy pracę w jeden dzień. Drugi dopiero się uczy i buduje wszystko od początku, więc potrzebuje trzech dni. Za ten sam efekt zapłacisz mu trzy razy więcej.

AI jeszcze wzmacnia tę różnicę, ponieważ potrafi skrócić tydzień pracy do jednego popołudnia. Sama liczba przepracowanych godzin coraz słabiej opisuje wartość kompetencji i gotowego rozwiązania. Stawka godzinowa nie odpowiada też na ważniejsze pytanie: czy projekt przyniesie firmie oszczędność albo dodatkowy przychód? Możesz uczciwie zapłacić za sto godzin pracy i odebrać rozwiązanie, które działa zgodnie ze specyfikacją, ale niczego istotnego w firmie nie zmienia.

Model oparty na wartości

Jeśli potrafisz policzyć, ile kosztuje dziś proces, który chcesz poprawić, projekt można wycenić od wartości. Ten model nazywa się po angielsku value-based pricing i coraz częściej pojawia się na rynku wdrożeń AI. Cenę projektu uzasadnia wartość, którą otrzymujesz. Koszt narzędzi, licencji i pracy konsultanta należy do jego rachunku ekonomicznego. Z twojej perspektywy najważniejsze jest to, ile firma dzięki rozwiązaniu zaoszczędzi albo zarobi. Właśnie dlatego wcześniejsza diagnoza problemu i wybór KPI są potrzebne również przy wycenie.

Zobaczmy to na liczbach. Kwoty są ilustracyjne, ale dobrze pokazują mechanizm. Firma umawia spotkania ręcznie. Obsługuje około 20 leadów tygodniowo, a każdy z nich wymaga mniej więcej godziny pracy handlowca. Pełny koszt tej godziny, razem z narzutami, wynosi 150 zł. Dwadzieścia leadów pomnożone przez godzinę i 150 zł daje 3 000 zł tygodniowo, czyli 156 000 zł rocznie.

Firma ponosi ten koszt już dzisiaj, bez względu na to, czy ktoś wcześniej pokazał go w raporcie. Jeśli wdrożenie kosztuje 20 000 zł, jego cena stanowi około 13% rocznej wartości. W modelu opartym na wartości często przyjmuje się przedział od 10 do 20% wartości rocznej. Na kwotę 20 000 zł warto patrzeć razem z tym, co zostaje po stronie firmy. Oddajesz wykonawcy część oszczędności, a większość wartości zachowujesz przez kolejne miesiące działania rozwiązania. Taki układ może być korzystny dla obu stron, jeśli wyliczenia opierają się na prawdziwych danych.

ważny warunek

Jest tu jednak ważny warunek. Konsultant nie zna za ciebie wolumenów, czasów i kosztów w twojej firmie. Ty dostarczasz te informacje, a on pomaga ułożyć z nich model. Bez danych zostaje zgadywanie, które łatwo prowadzi do napompowanych liczb rozpadających się przy pierwszym porównaniu z księgowością.

Kiedy widzisz w ofercie dużą deklarowaną wartość, zadaj dwa pytania. Czy podana kwota oznacza przychód, czy marżę? Jaką konwersję przyjęto w obliczeniach? Zlecenie warte 40 000 zł przychodu i marży 25% daje 10 000 zł korzyści na poziomie marży. Właśnie tę liczbę powinieneś zestawić z ceną projektu.

A jeśli budżet się nie spina

Może się okazać, że policzona wartość uzasadnia projekt za 60 000 zł, a ty masz w tym roku 28 000 zł. To normalna sytuacja, a reakcja konsultanta sporo mówi o jakości jego podejścia. Natychmiastowe obniżenie ceny przy zachowaniu tego samego zakresu powinno wzbudzić twoją czujność. Pokazuje, że pierwsza kwota prawdopodobnie miała duży margines. Rzetelniejszym rozwiązaniem jest zmniejszenie zakresu i przygotowanie pierwszej wersji projektu.

Za 28 000 zł możecie rozwiązać najbardziej krytyczny fragment procesu, uruchomić go i sprawdzić na rzeczywistych danych. Kiedy zacznie przynosić oszczędności lub dodatkowy przychód, z tej wartości sfinansujesz kolejny etap. W ten sposób budżet wyznacza kolejność prac, a nie zmusza do udawania, że pełny zakres da się wykonać za połowę ceny. Warto o tym pamiętać także wtedy, gdy dopiero rozważasz taką współpracę. Nie musisz od razu decydować o dużym wdrożeniu i nikt rozsądny nie będzie tego od ciebie oczekiwał na pierwszej rozmowie.

Pierwszym krokiem bywa sama diagnoza. Konsultant przygląda się procesowi, rozmawia z twoimi pracownikami, mapuje przebieg pracy i pokazuje, gdzie realnie leży ograniczenie oraz ile ono kosztuje. Efektem jest opis sytuacji wraz z propozycją kolejności działań, a nie gotowe rozwiązanie. Taka praca jest wyraźnie tańsza od wdrożenia i wyceniana zwykle godzinowo. Dostajesz wtedy odpowiedź na trzy rzeczy naraz. Czy ta osoba rzeczywiście zna się na rzeczy, czy dobrze się z nią pracuje i czy problem, który widzisz, faktycznie jest tym właściwym. Dopiero z tą wiedzą podejmujesz decyzję o większym projekcie.

4. Ustalacie, co dzieje się po zakończeniu projektu

Ten punkt warto poruszyć na początku, choć dotyczy końca współpracy. Wielu właścicieli firm obawia się, że jeden projekt zamieni się w stałe zobowiązanie, którego trudno się później pozbyć. Powiedz to więc wprost już na pierwszej rozmowie. Pierwszy projekt może być zamknięty w całości. Zostaje ci działające rozwiązanie i sposób oceny wyniku, a kolejne usprawnienia twoi pracownicy mogą przygotować wewnętrznie, zwłaszcza jeśli zdobyli po drodze potrzebne kompetencje.

Dalsza współpraca jest opcją, nie warunkiem. Bywa uzasadniona, bo pierwszy projekt zwykle odsłania kolejny problem. Gdy usuniesz jedno wąskie gardło, ograniczeniem staje się inny fragment firmy. Rura robi się drożna w jednym miejscu i dopiero wtedy widać, gdzie zwęża się dalej. Jeśli zdecydujesz się na taką współpracę, ustalajcie za każdym razem, które ograniczenie ma zostać usunięte i po jakiej liczbie poznacie efekt. Abonament oparty wyłącznie na dostępności konsultanta jest trudny do oceny, ponieważ po kilku miesiącach wiesz, ile zapłaciłeś, ale nadal nie wiesz, co dokładnie zostało odblokowane.

Co chciałbym, żebyś z tego wyniósł

Najwięcej uwagi poświęć pierwszemu krokowi, ponieważ od diagnozy zależy wszystko, co wydarzy się później. Przyjrzyj się swojej firmie i poszukaj miejsca, w którym praca się zatrzymuje. Zobacz, gdzie twoi pracownicy wykonują ręcznie tę samą czynność po raz setny, gdzie klienci czekają i gdzie pojawia się koszt, którego nikt dotąd nie policzył. Ta diagnoza określa, kogo powinieneś szukać i do czego rozwiązanie AI ma służyć. Bez niej łatwo trafisz na osobę, która sprzeda ci akurat to, co potrafi zbudować, nawet jeśli twoja firma potrzebuje czegoś innego.

Następnie spróbuj określić wartość problemu. Policz, ile dany fragment procesu kosztuje cię dziś w godzinach pracy, utraconych zleceniach albo niewykorzystanych możliwościach. Na początku wystarczy rozsądne przybliżenie. Ta liczba stanie się punktem odniesienia do oceny poprawy, a później pomoże wycenić projekt. Kiedy przyjdziesz na rozmowę z diagnozą problemu i jego przybliżoną wartością, rozmowa od razu stanie się konkretniejsza. Zamiast oglądać przypadkowe możliwości narzędzia, wspólnie ustalicie, co w firmie trzeba poprawić, jak zmierzycie zmianę i ile ta zmiana jest dla ciebie warta.

Właśnie tak sam podchodzę do współpracy z klientami. Najpierw problem, później liczba, następnie zakres i sposób rozliczenia, a na końcu decyzja o dalszej pracy. Ten schemat pomaga zachować kontrolę nad projektem nawet na rynku, na którym wszyscy wciąż się uczymy. Reszta zależy od ciebie.

Pierwszy krok

Napisz do mnie. Zobaczymy, od czego zacząć.

Nie musisz wiedzieć, czy potrzebujesz szkolenia, warsztatu czy wdrożenia. Napisz krótko, co chcesz poprawić albo co dzisiaj nie działa. Podczas pierwszej rozmowy ustalimy, od czego zacząć.